WSPOMOŻ NASZĄ DZIAŁALNOŚĆ
WSPOMOŻ NASZĄ DZIAŁALNOŚĆ
 tematy numerów 

RZUT +18: KALKA

Kalka kojarzy się nie najlepiej. W kontekście Sztuki (do której architektura często aspiruje) - z plagiatem. Nawet jeśli wznoszenie budynków uznamy za rzemiosło, kalkom wciąż brakować będzie natchnienia, wizji, geniuszu. Tymczasem kalka to również użyteczne narzędzie, które pozwala nam tworzyć pomiędzy starym, a nowym; ewolucją, a rewolucją; dobrą praktyką, a innowacją.

Temat “Kalka” odsyła nas więc do odpowiedzialności architektki, która projektuje w określonym kontekście społecznym i przestrzennym, a jej decyzje współtworzą środowisko, zanim jeszcze zdążą się sprawdzić. Jeśli nowe = nie sprawdzone, to czy powinniśmy, jak postmoderniści, tylko cytować tzw. “dobrą architekturę”, czy raczej kopiować ją w całości? Czy warto tworzyć nowe rozwiązania, skoro tak łatwo wybrać dom z katalogu, zbudować blok z prefabrykatów lub zmontować fabrykę albo supermarket? Gdy czytasz te słowa w jakiejś pracowni powstaje zupełnie nowatorski projekt domu typowego. Jest tak, ponieważ typowość to środek komunikowania się budynku z użytkownikiem. W Complexity and Contradiction Robert Venturi traktuje elementy budynku jako środki komunikacji indeksujące znaczenia. Jacques Derrida w tekście Pismo i telekomunikacja dowodzi, że „pisemny komunikat musi pozostać czytelny, mimo całkowitego zniknięcia wszelkiego określonego adresata w ogóle, jeśli ma spełniać funkcję pisma, czyli być czytelnym. Musi być powtarzalny — iterowalny przy całkowitej nieobecności odbiorcy i wszelkich odbiorców dających się określić empirycznie". Bez kalki w architekturze nie dojdziemy do ładu z budynkiem.

Przekalkowana z angielskiego “kreatywność” stała się fetyszem. W społeczeństwie sieci chcemy być więcej niż “sumą stosunków społecznych”, a przecież komunikujemy tę potrzebę przez portale społecznościowe. Konsumujemy ArchDaily, Dezeen, Pinteresta, tagujemy i radujemy się, gdy uda się nam wykopać coś, czego jeszcze nikt nie zrepostował. Kopiujemy wszyscy i od zawsze, rozważmy więc, czy architektura open source to bardziej kalka językowa ze świata programistów, czy raczej pleonazm?

Może rozwiązania projektowe, materiałowe, ideowe zawsze należały do domeny publicznej? Traktatów architektonicznych Sebastiana Serlia używano w swoim czasie tak, jak dziś używa się albumów Taschena i żurnali - jako źródeł inspiracji w rozmowach z klientami. Niegdyś architekci kopiowali kolumny jońskie, dziś małpują nowe systemy elewacyjne czyniąc budynki w różnych częściach globu bliźniaczo do siebie podobnymi.

Ale skoro oryginalność w architekturze to mrzonka, to jak powstają wyjątkowe budynki? Czy spacerując co dzień bosą stopą po alpejskich łąkach ze szwajcarskim odpowiednikiem ciupagi (moje wyobrażenie procesu twórczego Petera Zumthora) lub narzucając rygor dowolnie oryginalnej metody pracy, uchowamy nasze projekty przed modą, manierą, stylem? Czy nasze wsie i miasta w ogóle potrzebują indywidualnego podejścia? Może w rzeczywistości wszystko nam jedno i powinniśmy bez skrępowania budować piramidy w Las Vegas, nowe paryże pod Szanghajem i chaty góralskie na Mazurach?

Trudno powiedzieć, stąd nasze wołanie o teksty. Nie muszą być oryginalne. Ważne, by były warte wydrukowania i miały nie (dużo) więcej niż 20 000 znaków.

Graficzki i graficy, fotografowie i fotografki! Wzywamy Was do nadsyłania materiału: esejów graficznych, kolaży, fotoreportaży. Temat “kalka” bezpośrednio dotyka Waszego medium! Wasz głos musi zostać usłyszany. Liczymy na dowcipne, piękne, frapujące wypowiedzi. Każda ilustracja powinna przedstawiać rzeczywistość zbudowaną lub chociaż nasuwać ją na myśl. Architekci, urbaniści! Z chęcią przyjmiemy od Was rzuty, przekroje, schematy, diagramy i inne grafiki konceptualizujące kalkę.

Chcielibyśmy, żeby wśród materii, którą sproblematyzujecie w swoich tekstach i materiale graficznym poruszono zagadnienia:

Ewolucji typu i wzorca zarówno w architekturze, jak i urbanistyce. W jaki sposób wiedza z zakresu projektowania budynków i miast rozwija się? Czy w ogóle zdarzają się rewolucje w architekturze?

Kultury pracy i warsztatu architekta i urbanisty. Jakie znaczenie na rozwój projektanta ma mentor, czyli jak reprodukuje się sztafeta pokoleń? Jak stosować kalkę/kalki?

Kontekstu, centrum i peryferii. Czy kalkę przykładać bardziej do sławnych budynków i założeń urbanistycznych, czy lokalnej spuścizny? Jakie znaczenie dla jakości rozwiązań projektowych ma (post)kolonialna mentalność architektów i urbanistów? Czy moda w architekturze prowadzi do zmanierowania? Czy budowanie replik w obcym kontekście jest złe?

Sieci czyli nie tylko internetu, ale międzynarodowego charakteru środowiska projektantów. Jak nowoczesne technologie wpłynęły na wymianę wiedzy i idei? Czy szum internetowego tła umożliwia nam jeszcze stwierdzenie kto z kogo kopiuje? Czy zwiększenie tempa i skali reprodukcji pomysłów potwierdza tezę Marksa o tym, że ilość przechodzi w jakość?

Masowej produkcji i prefabrykacji. Czy któryś z projektów typowych kiedyś się przyjmie? Kiedy wreszcie będziemy mieli szansę zamieszkać w miastach wymyślonych przez japońskich metabolistów, w których domy-kapsuły przenosi się między dzielnicami/miastami?

Domów z katalogu jako specyficznego dla Polski zjawiska, które antagonizuje architektów, ale potrafi łączyć budujących (zobacz fejsbukową grupę “Budujemy Ambrozję” zrzeszającą… budujących Ambrozje).

Plagiatu i autoplagiatu. Kiedy architekt jest winny klientowi zindywidualizowany projekt? Gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna kradzież dóbr intelektualnych? Czy dzieła urbanistyki powinny być chronione prawem autorskim?

Dziękujemy za przesłane abstrakty - numer w przygotowaniu.





RZUT +17: ULICA

Wujek Grzegorz narzeka przy rodzinnym obiedzie na swoją pracę. W projekcie leśnej drogi ktoś pomylił grubości kolejnych warstw. Dostrzegając brak entuzjazmu ze strony słuchaczy dodaje: ale wy architekci tego nie zrozumiecie. W końcu każdy budynek jest taki sam, a każda droga - inna.

Dwubiegunowość
Każda ulica w mieście jest inna, chociaż wszystkie są takie same. W planach oznacza się je symbolem KD (tereny dróg i ulic publicznych) i KDW (tereny dróg i ulic wewnętrznych) i obrysowuje czarnym konturem. Infrastruktura, która porządkuje miasto, dzieli je też na obszary. Manhattański grid definiuje plany zagospodarowania - do Czwartej Alei centrum biznesowe, dalej przemysł. Infrastruktura nazywa miasto - Miejscowy plan zagospodarowania rejonu ulicy Towarowej. Żeby mieć kontrolę nad miastem, trzeba mieć kontrolę nad ulicami. Wiedział o tym Napoleon III podczas przebudowy Paryża, uniemożliwiając budowę barykad i prowadzenie walk ulicznych. Wiedziała o tym też władza sowiecka budując Marszałkowską pod wymiar czołgów. Dzisiaj, uliczny monitoring zapewnia nam bezpieczeństwo i pilnuje publicznego spokoju. Ale ulica jest też miejscem reakcji na tę opresję, wyrazem autonomii i własnej indywidualności. Marsze niepodległości młodzieży w kominiarkach z racami; parada równości śpiewająca tłumnie piosenkę z disneyowskiej “Pocahontas” (myyyy wszyscy jesteśmy kolorowym wiatrem); trochę mniej spektakularne manifestacje przeciwko decyzjom władzy; malownicze barykady rolników - tony kapusty wyrzucone przed urzędem z dedykacją dla premiera. Zablokowanie infrastruktury drogowej daje możliwość odzyskania prawa do miasta. Sztuka uliczna, graffiti, tagi - są możliwością wyrażania się bez cenzury i poza instytucjami. Ulica daje pracę tym, którym system jej nie oferuje. Ciągle trwające protesty ulicznych sprzedawców w Teheranie są ekspresją tego, co ulica oferować musi - zasobu wspólnego, z którego każdy może korzystać i miejsca publicznej debaty, walki o swoje prawa.

W 17. numerze RZUTU chcemy zbadać tę dwubiegunowość ulicy, rozdarcie pomiędzy kontrolą i wolnością. Chcemy zastanowić się nad tym, jaką formą przestrzeni publicznej jest ulica i na czym polega jej specyfika w stosunku do miejsc takich jak place i parki. Jaki charakter miejsca generuje łączenie funkcji społecznej z funkcją infrastruktury, rozprowadzenia tranzytu, mediów, sieciowego połączenia miasta? Jak bardzo miasta zależne są od ulic i do jakiego stopnia ulice kształtują miasta? Jaka jest władza ulicy?
Chcemy też zadać sobie pytanie o to, czy ulice różnią się od siebie - duża/mała, nocna/dzienna ulica? Czy istnieje polska ulica, ulica środkowo/wschodnio-europejska?

Kilka ulicznych pytań:

Siła drogowców
Haussmann po dziś dzień sprawuje władzę w Paryżu. Moses zmieniał Nowy Jork za pomocą autostrad. Projektanci linii metra w Warszawie kształtują mapę cen nieruchomości. Z perspektywy pojedynczego użytkownika miasto składa się przede wszystkim z ulic (i parterów). Kto ma większa władzę nad kształtowaniem miasta - urbaniści czy drogowcy?

Futurologia
Pomysłów na zmianę typologii ulic było wiele - wyniesione chodniki, estakady. Ostatecznie drogi przeznaczone dla pojazdów konnych nie różnią się od infrastruktury dla samochodów. Czy autonomiczne samochody (self-driving cars), korzystanie z nawigacji, niewidoczne warstwy ulicznych informacji zapisane w mapach google wywołają rewolucję przestrzenną?

Źródło szczęścia
Ulice są dla pieszych, nie dla samochodów. Jednak kierowanie autem może dać poczucie wyjątkowej satysfakcji i przyjemności. Potwierdziłby to Reyner Banham jeżdżąc po Los Angeles, amatorzy Las Vegas strip, jego wdzięk wydobywa Andrzej Stasiuk, potwierdzają doskonałe filmy drogi (filmy Lyncha, wybitny “Pojedynek na szosie” Spielberga). Na czym polega poezja jazdy samochodem (do której nie może nas zniechęcić nawet Jan Gehl)?

Balet chodnikowy
Skoro już jesteśmy przy Gehlu. Rozumiemy, że rola ulicy w kształtowaniu więzi międzyludzkich jest wyjątkowo ważna. Znamy wytyczne urbanistyczne dotyczące kształtowania parterów budynków, żeby tworzyć żywe i aktywne ulice. Jednak nawet protagonistce miejskich społeczności Jane Jacobs można przyjrzeć się krytycznie. W swojej wizji jednej ludzkiej wspólnoty pominęła kwestie różnorodności. W “Życiu i śmierci wielkich miast Ameryki” nie opisywała odmienności kulturowej mieszkańców Nowego Jorku (chyba raz tylko wspomniany jest Portorykańczyk). Czy idee Jacobs, Gehla, Kriera zawierają w sobie wszystkie aspekty miasta?

Różnorodność
Jakie są typologie ulic? Wiejska, Warszawa (i Sejm RP) - ulica zorientowana wokół instytucji. Warschauer Strasse Berlin i Off-Piotrkowska, Łódź - ulica podporządkowana jednemu typowi użytkowania o określonej porze. Ząbkowska, Praga, Warszawa - ulica wpierdolu odczarowana przez procesy rewitalizacyjne.

Dziękujemy za przesłane abstrakty - numer w przygotowaniu.

Fotografia do CFP autostwa Kuby Rodziewicza - kubarodziewicz.com





RZUT +16: PRACA

Na ogół uważa się, że praca jest dobra. Ale naprawdę nikt tak nie myśli. Robi się to z przyzwyczajenia i właśnie dlatego, żeby nie myśleć.

Boris Vian

Praca zajmuje i pochłania większość naszego życia. Dla niektórych jest to pasja, pozwalająca się realizować i dająca radość, dla innych zaś przykry obowiązek, konieczny do uzyskania środków niezbędnych do utrzymania się. Jednocześnie miejsce pracy ma ogromny wpływ zarówno w skali mikro na zdrowie i samopoczucie każdego z nas, jak i w skali makro na kształt, wygląd i rozwój miast.

Gwałtowny rozwój związany z Rewolucją Przemysłową zaowocował nowymi dzielnicami i miastami, skupionymi wokół ogromnych zakładów produkcyjnych. Rozwój sektora usług po II wojnie światowej przyniósł biura, w których każdy w jednakowym boksie czy przy jednakowym biurku śnił prezentowany w filmach amerykański sen, wspinając się po szczeblach kariery.

Ostatnie lata zaś to postępujące zmiany w świadomości pracodawców odnośnie tego, jak przestrzeń pracy i panujące w niej warunki wpływają na wydajność pracowników, a przez to na efektywność prowadzonego biznesu. Siedziby korporacji zaczęły przypominać kawiarnie czy też centra rozrywki, a dzięki inteligentnym systemom zarządzania budynkami dopasowują się one do potrzeb użytkowników, zapewniając optymalne warunki jakości powietrza czy oświetlenia.

Z jednej strony przedsiębiorstwa dążą do tego, by pracownicy czuli się w biurach jak w domu, z drugiej zaś wiele firm w coraz większym stopniu wprowadza pracę zdalną – działalność koncentruje się w przestrzeni wirtualnej, a pracownicy mogą przebywać w dowolnym miejscu na świecie. Dotychczasowe sposoby projektowania przestrzeni biurowej, ale też myślenia o roli pracy w mieście, zaczynają być niewystarczające w obliczu rozwoju technologii informatycznych, uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji. W jaki sposób zmiany w sposobie pracy wpłyną na rozwój i wygląd miast w najbliższych latach?





RZUT +15: ZAWÓD

Lekarz może pogrzebać swoje błędy, architekt może jedynie doradzić klientowi, by zasadził winorośl

Frank Lloyd Wright

Ten nieco przesadny cytat podkreśla wagę tego zawodu. Jest to zawód zaufania publicznego, ponieważ podejmowane przez architekta decyzje wpływają na codzienność wszystkich grup społecznych, zarówno w skali mikro (dom, mieszkanie), jaki i makro (kształtowanie miast).. W oczach wielu osób to wciąż jeden z najbardziej pożądanych i prestiżowych kierunków kształcenia (zaraz po prawie i medycynie), a wiadomość, że ktoś jest architektem lub studentem tego kierunku, wywołuje wśród osób spoza środowiska wyrazy uznania. Jako niedawni absolwenci tego kierunku obserwujemy jak wygląda praca i życie młodego pokolenia wykonującego ten zawód. Zauważamy ogromną pasję, ale także zmęczenie i rutynę, a przede wszystkim brak odpowiednich warunków pracy, świadczeń oraz wynagrodzenia (nie licząc satysfakcji). Ponieważ dostrzegamy rozdźwięk między społecznym wyobrażeniem a rzeczywistością, chcielibyśmy następny numer poświęcić zawodowi architekta. Zależy nam nie tylko na problematyce etyki zawodu oraz poszukiwaniu odpowiedzi, na powracające wciąż pytanie, kim w rzeczywistości jest, rozdarty między sztuką a techniką, przedstawiciel tej profesji. Przede wszystkim chcemy zbadać kondycję warunków pracy, oczekiwania i wyobrażenia adeptów i początkujących projektantów, odnoszone sukcesy, a także powody rozczarowań. Chętnie śledzimy aktywności absolwentów w pokrewnych lub zupełnie innych dziedzinach. Interesuje nas czy często podejmowana dodatkowa praca (niekoniecznie projektowa) lub zupełne porzucenie zawodu wynikają z szerokich zainteresowań, ich zmiany w trakcie studiów, czy raczej z powodów finansowych.

Zamierzamy sprawdzić jak wygląda sytuacja architektów w innych krajach, prześledzić funkcjonujące tam rozwiązania i przepisy oraz zastanowić się nad możliwością zaadaptowania dobrych pomysłów do polskich warunków. Chcemy zastanowić się nad rolą reprezentujących architektów organizacji takich jak SARP czy Izba Architektów, przy ewentualnej adaptacji i wprowadzaniu tego typu rozwiązań w Polsce. Ważnym aspektem jest także sposób funkcjonowania biur architektonicznych. Chcemy spojrzeć na nie jak na firmę i zastanowić się nad odpowiednim modelem jej prowadzenia. Czego możemy dowiedzieć się o kondycji zawodu, patrząc na modele zarządzania pracowni architektonicznych w Polsce i na świecie? W jaki sposób rozwój nowych technologii i oprogramowania zarówno od strony projektowej (technologie BIM, metody wizualizacji projektów za pomocą rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości, sztuczna inteligencja), jak i od strony budowlanej (inteligentne materiały, druk 3d, nowoczesna prefabrykacja) wpłynie na rolę architekta i sposób prowadzenia działalności architektonicznej we współczesnym świecie?






RZUT +14: FILM

Architektura jest nierozerwalnie związana z filmem od chwili powstania tego medium. Stanowi nie tylko tło opowiadanych historii, ale też niejednokrotnie znajduje się w centrum zainteresowania filmowców. Od czasów „Metropolis” Fritza Langa, przez „Play Time” Jacquesa Tatiego, po „Incepcję” Christophera Nolana, w filmach wykorzystywane są istniejące budynki i przestrzenie, zwłaszcza o szczególnej wartości architektonicznej. Na potrzeby filmów tworzone są również zupełnie nowe światy, ograniczone wyłącznie wyobraźnią scenografów i reżyserów oraz możliwościami ich realizacji. Rozwój technologii komputerowej sprawił, że dla wielu kinematografów i architektów film stał się tym medium, które pozwala na najbardziej angażujące i przekonujące widza tworzenie wizji nowych, nieistniejących światów, które nie mogłyby zaistnieć w rzeczywistości.

W kolejnym numerze RZUTu chcemy zbadać liczne powiązania i podobieństwa, zarówno formalne jak i techniczne, łączące architekturę i film. Sposób przedstawienia architektury i architektów przez twórców filmowych oraz inspiracje ze świata kinematografii, które wpłynęły na architektów, ich sposób pracy i projekty. Podobieństwa pomiędzy technikami filmowymi i architektonicznymi – wykorzystanie szkiców, rysunków technicznych, modeli, wykorzystanie różnych materiałów, oświetlenia, dźwięku, tworzenie punktu widzenia i narracji. Rolę architekta jako scenarzysty, dla którego budynki, szczególnie współcześnie, muszą być spektakularne, angażujące, multimedialne. Jakie możliwości daje film w przedstawianiu i dokumentowaniu przestrzeni i funkcjonowania w niej człowieka, poprzez wykorzystanie zarówno ruchomych obrazów jak i dźwięku. Czy budynki mogą wykorzystywać techniki podobne do filmowych do tworzenia określonego charakteru i oddziaływania na widza?





RZUT +13: EKOLOGIA

Nasze zadanie nie polega na wprowadzeniu natury do polityki. Polega na tym, że musimy zdać sobie sprawę, że natura nigdy nie była zewnętrzna wobec egzystencji społecznej.

Bruno Latour

Ekologia, zrównoważony rozwój, energooszczędność – hasła, które dla niektórych stały się filtrami, przez które ocenia się całą działalność architektoniczną, wśród innych spotykają się z lekceważeniem i wrogością. W natłoku sprzecznych danych i różnorodnych poglądów łatwo jest stracić z pola widzenia cel, któremu służyć ma walka o ochronę środowiska naturalnego.

Sektor budowlany produkuje ogromne ilości zanieczyszczeń, a prawie każdy nowy budynek zaburza równowagę ekosystemu, w którym powstaje. Architektura jest więc istotnym elementem polityki minimalizowania negatywnych konsekwencji antropocenu. Filozofii zrównoważonego rozwoju sprzyja ciągle rozbudowywana machina legislacyjna, która mnożąc ilość przepisów związanych z zapotrzebowaniem na energię i jej przetwarzaniem, produkuje budynki o coraz grubszych ścianach, wyposażane w rozrastające się bez końca systemy instalacyjne. Architektura staje się przez to droższa i bardziej skomplikowana, a być może także mniej zdrowa i wygodna. W końcu drewniana chata w górach jest zapewne bardziej przyjazna środowisku niż współczesny, szczelnie zaizolowany i obsługiwany przez niezliczoną ilość systemów podtrzymywania komfortu dom-maszyna. Czy prawo rzeczywiście sprzyja ochronie ekosystemu? Czy certyfikaty energetyczne, decyzje środowiskowe i niezliczone aprobaty wydawane przez pączkujące instytucje nie są jedynie kolejnym narzędziem w rękach globalnego kapitału? Czy połączenie komfortu użytkowania, architektonicznej jakości i proekologicznej skuteczności jest w ogóle możliwe?

Natura wymaga dzisiaj opieki, stworzenia instrumentów, organizacji i źródeł finansowania. Chcemy przyjrzeć się przypadkom kreatywnego podejścia do ekologii i strategiom minimalizowania negatywnego wpływu architektury na środowisko naturalne, a nawet wykorzystywania jej do produkowania dodatkowej wartości i wspierania ekosystemów, w których powstaje.

W kolejnym numerze RZUTu chcielibyśmy przeanalizować związki architektury i ekologii, przyjrzeć się dobrym i nietypowym praktykom, a także wziąć pod lupę strategie wykorzystywania ekologicznej etykiety do realizowania partykularnych celów i interesów. Ta dwoistość spojrzenia na zrównoważony rozwój służyć ma wyeksponowaniu narzędzi i metod sprzyjających skutecznej ochronie środowiska przy jednoczesnym zapewnieniu wysokiej jakości życia, chroniących tym samym ekologię przed przemianą we własną karykaturę.





RZUT +12: ŚMIERĆ

Architektura nekropolii w większym stopniu odzwierciedla stosunek danej kultury do problematyki śmierci, niż opowiada o jej zmarłych. Wesoły Cmentarz w Rumunii, grobowe jaskinie i drzewa w Indonezji, czy tybetańskie szczyty, gdzie wystawia się zmarłych na pożarcie sępom, to miejsca, w których wzajemne przenikanie się historii, religii i tradycji tworzy specyficzne i często niezrozumiałe dla obcych formuły upamiętniania. Historia architektury pełna jest przykładów monumentalnych budowli, których jedyną funkcją było oddanie hołdu zmarłym. To właśnie dla nich tworzone były najbardziej pracochłonne i zdumiewające konstrukcje. Współczesna myśl architektoniczna skupiła się na kształtowaniu środowiska dla życia, wypierając z pola krytycznej refleksji strefę śmierci. Dzisiejsze cmentarze zapełniają przypadkowe, przekrzykujące się wzajemnie formy. Na pomnikach pojawiają się granitowe laptopy i symbole ulubionych drużyn piłkarskich. Dla kogo przeznaczone są te opowieści? Przestrzenie poświęcone zmarłym są przestrzeniami wypartymi, nieprzemyślanymi, niezaprojektowanymi. Tak jakby nie wypadało wtrącać się w intymną relację z zaświatami.

Budowanie form służących upamiętnieniu zmarłych w przestrzeni miejskiej często staje się pretekstem do tworzenia określonej narracji historycznej i kreowania tożsamości danej wspólnoty. Potyczki o godne miejsce i odpowiedni charakter pomników coraz częściej stają się ważnym tematem w polskiej debacie publicznej. W jaki sposób mogą one wpłynąć na funkcjonowanie miasta?

W kontekście śmierci warto przyjrzeć się także żyjącym. Jak wiele zależy od otoczenia, w którym ludziom przychodzi żegnać się ze światem? Czy istnieją budynki wystarczająco odpowiednie, by udźwignąć ciężar odpowiedzialności za ostatnie chwile życia człowieka? Być może mogłyby chociaż nie przeszkadzać w godnym rozstawaniu się z nim.

W dwunastym numerze RZUTu chcemy zastanowić się nad architekturą dedykowaną śmierci, założeniami urbanistycznymi i formą obiektów cmentarnych, rolą nekropolii w strukturze miasta i różnymi sposobami upamiętnienia zmarłych. Chcemy również przyjrzeć się temu, co tuż przed – czy istnieje dobre miejsce na śmierć? Czy można zaprojektować przestrzeń, w której chce się umierać?





RZUT +11: GRANICA

Nie każdy budynek to architektura, architektura zaś niekoniecznie musi oznaczać rzeczywisty budynek.

R. Fein

Istnieje niezliczona liczba definicji architektury, a mimo to każda z nich wydaje się niepełna. Świadomość, że mogą nią być nie tylko wybudowane obiekty, ale także badania teoretyczne, eksperymenty i działania na styku różnych dyscyplin wydaje się dziś powszechną. Ciągle istnieje jednak opozycja między praktykami, a twórcami szukającymi nowych sposobów wpływania na jakość otaczającej nas przestrzeni. Postępująca kultura ekspercka, wymagająca precyzyjnej wiedzy na temat danej dziedziny, podaje w wątpliwość możliwość poprawnego realizowania przez architektów tak interdyscyplinarnej dziedziny jaką jest architektura, a poszukujące dla siebie nowej formuły, po wprowadzeniu systemu bolońskiego, polskie uczelnie architektonicznie zaczynają stosować twardy podział na kształcenie praktyków i teoretyków.

Pytanie o granice w architekturze powinno dotykać nie tylko pojemności dyscypliny i pola jej zainteresowań. To także zagadnienie etyczne dotyczące autonomiczności projektanta w relacjach z inwestorem, przedstawicielami władz i użytkownikami. Architektura ma potencjał tworzenia relacji międzyludzkich i spajania miasta. Jednak bardzo często staje się źródłem podziałów społecznych, uwidaczniając granice konfliktów i wpływów.

W kolejnym numerze RZUT-u chcielibyśmy zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście oddzielenie teorii od praktyki jest możliwe i czy, jak chcieliby tego tradycjonaliści, tylko wznoszący rzeczywiste budynki są architektami w pełni. Chcemy zbadać teorie i projekty wykraczające poza granice tradycyjnie rozumianej architektury, jej funkcji, formy i roli w społeczeństwie. Będziemy prezentować dobre przykłady wieloaspektowego projektowania, a także wskazywać na błędy i niedociągnięcia zarówno w obiektach istniejących jak i czysto spekulatywnych. Jesteśmy także otwarci na wszystkie inne interpretacje pojęcia granicy w odniesieniu do architektury i przestrzeni miejskiej!





RZUT +10: NOWOCZESNOŚĆ


Nie uważam, że nowocześni zgrzeszyli przez brak umiaru. Wprost przeciwnie: zgrzeszyli przez to, że ich wizja była jeszcze zbyt skromna.

Bruno Latour

Nowoczesność przeszła już do historii. A może nawet nigdy jej nie było? Mnogość definicji komplikuje nasze rozumienie tego prostego pojęcia. Coraz trudniej jest używać go w odniesieniu do współczesności, ponieważ nie do końca wiadomo co właściwie miałoby ono oznaczać: chęć dogonienia mitycznego „Zachodu”, sentymentalny powrót do idei przedwojennego lub powojennego modernizmu, a może fascynację technologią i naukami ścisłymi i marzenie o oderwaniu natury od kultury?

„Chcemy być nowocześni” – taki tytuł nosiła wystawa polskiego wzornictwa z lat 1955-1968 zorganizowana w 2011 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie. Czy dzisiejsi projektanci podpisaliby się pod taką deklaracją? Od kilku lat największą popularnością w świecie architektury cieszą się twórcy, którzy jej wartość łączą z podkreślaniem wagi pojęć takich jak piękno, proporcje czy atmosfera, często odrzucający emancypacyjne ideały, które kształtowały ruch nowoczesny w pierwszej połowie XX wieku. Budynki kojarzące się z estetyką klasycyzmu, art deco a nawet socrealizmu, powstają teraz na „deskach kreślarskich” uznanych pracowni nie tylko w Polsce, ale też w krajach takich jak Szwajcaria, które do tej pory kojarzone były raczej z radykalnymi projektami modernizacyjnymi. Skąd wzięło się to zjawisko i dokąd nas ono zaprowadzi? Jak na rozumienie nowoczesności wpłynęło kilkadziesiąt lat ewolucji postmodernizmu?

Być może, jak chcieliby niektórzy historycy, ruch nowoczesny był tylko chwilową anomalią – rewolucją społeczno-kulturową, która po krótkim okresie triumfu upadła po to, żeby społeczeństwo mogło spokojnie powrócić do ideałów, które definiowały je do końca XIX. wieku. Także ciągle obowiązująca doktryna Nowej Urbanistyki wydaje się kompletnie ignorować teoretyczne podstawy modernizmu, tworząc hybrydę historycznego miasta i wolnorynkowej ekonomii. Czy współczesne miasta powinny być nowoczesne? I na czym ta „nowoczesność” mogłaby polegać?

Dziesiąty numer Kwartalnika Architektonicznego RZUT chcielibyśmy poświęcić definiowaniu nowoczesności. Naszym celem nie jest analiza modernizmu w kontekście historycznym czy opisywanie architektury dużej części XX. wieku – chcemy raczej odnieść się do nowoczesności jako idei i pojęcia, które wpływa na nasze rozumienie współczesności i przyszłości. Tak przyjęte założenie nie wyklucza tematów związanych z badaniami nad modernizmem i jego różnorodnymi, lokalnymi obliczami, ale przesuwa punkt ciężkości w stronę zjawisk, z którymi mamy do czynienia obecnie.



RZUT +9: WŁADZA


Ukryte poczucie potęgi bywa nieskończenie rozkoszniejsze niż jawna władza.

Fiodor Dostojewski

Architektura i urbanistyka nierozerwalnie łączą się z władzą. Wielkie założenia przestrzenne i okazałe budynki często służą tworzeniu wizerunku ich pomysłodawców. Romanse architektów z systemami totalitarnymi utwierdzają teoretyków w jednym – sztuka budowania nie jest sztuką niezależną. Zrealizowany projekt nie jest zazwyczaj efektem czystej ekspresji wizji i sposobu myślenia projektanta – stanowi raczej kompromis pomiędzy jego wyobrażeniami i marzeniami zamawiającego, a czasem jest po prostu realizacją wizji tego drugiego. Powód tej zależności jest stosunkowo prosty - budowanie nie może obyć się bez pieniędzy i inwestora – nieważne, czy jest nim totalitarny władca, oligarcha czy deweloper. Czy owo uzależnienie może być usprawiedliwieniem moralnych i artystycznych wyborów architekta? Jaka jest jego władza? Czy współczesna demokracja ciągle ogranicza twórczość? A może obecność inwestora tak naprawdę służy rozwojowi miast?

Przekształcenie modernistycznej zabudowy na przedmieściach Paryża, stworzonej z myślą o nowym egalitarnym społeczeństwie w obóz przejściowy Drancy, przez który przeszło 70 tysięcy Żydów, później w większości zamordowanych w obozach zagłady w Polsce, rodzi pytanie, czy słuszne jest kojarzenie stylów architektonicznych z systemami władzy. Potoczne skojarzenia masywności z totalitaryzmem i dużych przeszkleń z demokracją często bywa złudne. W końcu Mussolini uczynił swoją wizytówką architekturę modernistyczną. Jeśli jednak budownictwo miałoby być odzwierciedleniem charakteru rządów, to jak przedstawić władzę społeczeństwa? Obiekty państwowe zazwyczaj mają podkreślać ich publiczny charakter. Trudno jest jednak stwierdzić, czy ciągle istnieje coś takiego jak spójna formuła projektowania sejmów, sądów, ratuszy, komisariatów, ambasad lub więzień.

Władza krystalizuje się w architekturze, ponieważ budynki wyznaczają fizyczne granice dostępności, prywatności i bezpieczeństwa. Ściany, mury i ogrodzenia umożliwiają dysponowanie określonym terytorium i kontrolowanie znajdujących się na nim ludzi. Nowe osiedla i wolnostojące obiekty często stają się przecież narzędziem kolonizacji i narzucania innym własnego systemu wartości. Nie bez powodu wielu krytyków uważa, że architektura zawsze jest opresyjna, a podstawowym zadaniem twórcy jest to negatywne działanie zminimalizować.



RZUT +8: DOM


Dom to nie tylko mieszkanie czy budynek ale cała otaczająca go przestrzeń, w której przeżywa się najważniejsze epizody swojego życia.

Marc Fried

Dom to jedno z najważniejszych miejsc dla człowieka. To przestrzeń, w której pozwalamy sobie na więcej niż gdzie indziej, czujemy się najswobodniej. Powstaje ona nie tylko przez funkcjonalne rozmieszczenie sprzętów i dekoracji zgodnie z obowiązującą modą, ale przede wszystkim dzięki naszej obecności, która nadaje jej indywidualny charakter.

Większość ludzi w Polsce żyje w zamkniętych osiedlach i PRL-owskich blokowiskach, z których ucieczka jeśli nie prowadzi do tych pierwszych, wiedzie na przedmieścia, gdzie w szeregach katalogowych „domków z ogródkiem” można realizować zniekształconą wizję idealnego domu. To właśnie błędy i zaniechania w planowaniu zabudowy mieszkaniowej odczuwamy dziś najdotkliwiej.

Czy rozwiązanie naszych problemów mieszkaniowych wymaga rewolucji na miarę idei Existenzminimum, czy może problemy te nie są wcale aż tak dotkliwe? W ósmym numerze RZUTu chcielibyśmy zastanowić się nad przyszłością i teraźniejszością zamieszkiwania. Interesować nas będzie zarówno przestrzeń intymna jak i relacja mieszkania i jego najbliższego otoczenia. Będziemy poszukiwać odpowiedzi na pytania o to jak powinien wyglądać dom dostosowany to tempa obecnego życia i czy idea tworzenia „własnego gniazda” jest nadal atrakcyjna i sensowna. Poszukując alternatywnych rozwiązań dla przyszłości chcemy także sięgać do przykładów z okresów minionych, zarówno tych utopijnych jak i zrealizowanych, pamiętając o trudnej relacji między mieszkańcem, a architektem projektującym przestrzeń codziennego życia dla często obcych sobie osób.


RZUT +7: PIĘKNO


Piękno rzeczy istnieje jedynie w umyśle tego, kto je ogląda.

David Hume

Piękno, jako jedna z najbardziej podstawowych kategorii estetycznych, od dawna jest obiektem analiz i twórczych poszukiwań. Dla wielu ludzi jest ono podstawowym kryterium oceny sztuki i architektury. Pozostaje jednak kwestią niesłychanie subiektywną, trudną do zdefiniowania i poddania jakiejkolwiek krytyce.

Siódmy numer Kwartalnika RZUT poświęcony będzie właśnie pięknu.

Czy witruwiańska triada trwałości, użyteczności i piękna jest ciągle aktualna? Problemy natury estetycznej są we współczesnej architekturze tematem wstydliwym i pomijanym przez większość badaczy i teoretyków skupionych na programie, funkcjonalności i kwestiach społecznych. Mówienie o pięknie stało się nieprofesjonalne.

Większości budynków, które oglądamy nie można jednak nazwać ładnymi. Miejską tkankę wypełnia architektura tania, możliwie szybka i łatwa w konstrukcji. Obok niej powstaje coraz więcej „buntowniczych”, a nawet celowo brzydkich obiektów, które nie akceptując estetycznego status quo, odwołują się do alternatywnych wzorców. Rośnie też liczba oddolnych inicjatyw, które skupiają się na rozwiązywaniu istniejących problemów, pomijając kwestię estetyki. Czy piękno i brzydota są zatem wartościami, o których ciągle warto dyskutować?



RZUT +6: BŁĘDY


Człowiek może myśleć tak głęboko jak chce, ale w istocie zawsze będzie w błędzie.

Friedrich Nietzsche

Błędy są nieodłącznym elementem procesu powstawania architektury. Problem z ich czytelnym zdefiniowaniem sprawia, że często nieuświadomione pozostają w „strefie cienia” i powtarzane są bezwiednie przez kolejne pokolenia. W szóstym numerze Kwartalnika Architektonicznego RZUT chcemy przyjrzeć się błędom przeszłości i współczesności i z różnych punktów widzenia zaatakować status quo projektantów, polityków, urzędników i wszystkich stron zaangażowanych w tworzenie miast, proponując alternatywne rozwiązania dotyczące przyszłości. Czym jest błąd we współczesnej architekturze i jak wpływa on na obraz przestrzeni w której żyjemy? Jak reprodukowane są błędy? Kto popełnia je najczęściej, a kto je akceptuje?

Konstruktywnej krytyce wybranych założeń, procesów, twórców, trendów i stylów towarzyszyć będzie spojrzenie na błędy jako pozytywne zjawisko, które przynosić może nieoczekiwanie dobre skutki. Pytanie o jego akceptowalność pozostaje jednak otwarte, ponieważ efekty błędów popełnianych przez twórców architektury zazwyczaj odczuwane są przez kogoś zupełnie innego.



RZUT +5: PERFORMATYWNOŚĆ


W piątym numerze RZUT-u chcielibyśmy połączyć refleksję architektoniczną z badaniami performatywnymi, które w ostatnich dekadach zawojowały światową humanistykę. W jaki sposób kategoria performansu, wywodząca się z badań teatru, może przysłużyć się praktyce projektowej, jak i teorii architektury?

Chcemy przyjrzeć się zarówno realizacjom, które przy pomocy nowych technologii próbują dostosowywać się do otoczenia i reagować na bodźce, projektom z pogranicza architektury, teatru i sztuki, jak również próbom włączania przyszłych użytkowników do procesu projektowego. W jakim stopniu przez środki architektoniczne można kształtować zachowania ludzkie, a na jakie sposoby mieszkańcy czy użytkownicy przekształcają projektowane przestrzenie? Jaką moc ma słowo i wola architekta i co dzieje się z budynkami w czasie ich "życia"?



RZUT +4: EKONOMIA


W połowie dwudziestego wieku duże miasta znajdowały się na skraju upadku spowodowanego przez spadek liczby ludności, aktywności ekonomicznej i utratę znaczenia w kontekście narodowej ekonomii i produkcji. W dwudziestym pierwszym wieku miasta na nowo stają się źródłem strategicznych projektów i dynamiki rozwoju.

Saskia Sassen

System ekonomiczny jest jednym z najważniejszych czynników kształtujących przestrzeń współczesnych miast. W kolejnym numerze kwartalnika RZUT chcemy przyjrzeć się niejednoznacznej relacji architektury i pieniądza, zarówno w skali budynku jak i struktur urbanistycznych na poziomie lokalnym i globalnym.

Architekci, urbaniści, politycy, deweloperzy i międzynarodowe korporacje to aktorzy tworzący obraz rozwarstwiającego się strukturalnie i przestrzennie miasta. Za kilkanaście lat prawie 30% mieszkańców terenów zurbanizowanych będzie mieszkało w slumsach wypchniętych poza śródmieścia, a różnica pomiędzy dzielnicami biznesu i biedy wciąż będzie się powiększała. Średniozamożni i biedni mieszkańcy metropolii już dzisiaj nie są w stanie kupić lub wynająć mieszkania w granicach administracyjnych miast, a władza wydaje się całkowicie odwracać od idei mieszkań socjalnych i komunalnych propagując w zamian sprzyjające suburbanizacji programy typu „mieszkanie dla młodych”, które w większym stopniu wspierają deweloperów niż młodych. Przestrzeń miejska w gospodarce wolnorynkowej stała się zwyczajnym towarem.

„Dzisiejszy architekt jest z charakteru i wychowania człowiekiem rozrzutnym”, pisał sto lat temu Adolf Loos krytykując ornament jako metodę na wyrzucanie pieniędzy w błoto. Współcześni projektanci nauczyli się jednak wydawać olbrzymie sumy pieniędzy w inny sposób - drogie materiały sprowadzane z drugiego końca świata, wielkie przeszklenia i projektowane na zamówienie indywidualne elementy wyposażenia są nową metodą na lokowanie w architekturze nadmiernej ilości kapitału. Nowy kampus firmy Apple kosztować ma w końcu ponad 5 miliardów dolarów. Czy w niskobudżetowej i zwykłej architekturze nie da się odnaleźć ponadprzeciętnych wartości?


RZUT +3: EKSPERYMENT


Jeśli posługując się obserwacjami i uczestnictwem, nie będziemy w stanie objąć naszymi badaniami przestrzeni na zewnątrz laboratorium, grozi nam ryzyko ponownego popadnięcia w hermetyczną wizję nauki.

Bruno Latour

W jakim stopniu projektant może eksperymentować na użytkownikach przestrzeni, które tworzy? Czy architektura może stać się laboratorium rzeczywistości, miejscem testowania społecznych i politycznych koncepcji?

Eksperyment jest wydarzeniem i narzędziem tradycyjnie kojarzonym z naukami ścisłymi, ale binarny podział na humanistykę i obiektywną naukę bardzo łatwo jest zakwestionować. W dobie modeli agentowych rezultat badań stał się coraz bardziej przewidywalny, ale nadal wynika z subiektywnych założeń przyjętych przez inicjatora. Postęp w architekturze, lokującej się na pograniczu inżynierii, sztuki i nauk społecznych, w dużej mierze dokonał się dzięki ryzykownym ideom, które w różnym stopniu i z różnymi wynikami wypróbowywane były na ludziach.

W kolejnym numerze kwartalnika RZUT chcemy przyjrzeć się zarówno pomyślnym, jak i skrajnie nieudanym eksperymentom na polu architektury. Pragniemy prześledzić rolę błędów, ambicji i szaleństwa w powstawaniu utopii i dystopii, których znaczenie dla rozwoju dyscypliny jest bardzo często podważane. Skupimy się nie tylko na obiektach zrealizowanych, ale także na budynkach niezbudowanych i nie do zbudowania, architekturze papierowej i cyfrowej oraz na ruchach i twórcach awangardowych, którzy odwrócili się od rynku w stronę poszukiwań alternatywnych rozwiązań i środków komunikacji z użytkownikiem. Przebadamy historię, współczesność i przyszłość eksperymentu na wybranych przykładach, żeby wyciągnąć wnioski dotyczące możliwości jego stosowania w architekturze i dziedzinach pokrewnych.



RZUT +2: REGIONALIZM


Architektura mająca niegdyś swój specyficzny i lokalny charakter stała się wymienna i globalna. Tożsamość narodowa ustąpiła pozornej nowoczesności.

Rem Koolhaas

Czym jest dzisiaj tożsamość miejsca? Globalny zasięg modernizmu zmienił krajobraz miast i wsi, zastępując lokalne tradycje budowlane opakowaniami dla zunifikowanego użytkownika. Jednak nawet styl międzynarodowy jest w pewnym sensie regionalizmem – ideą powstałą w określonym kontekście geograficznym i kulturowym.

Współczesny regionalizm konkuruje z technologią - wyszukiwarki google’a ujednolicają obraz architektury tworząc kulturowe memy kopiowane przez architektów bez względu na uwarunkowania. Nowe platformy współpracy i mobilność twórców wpływają na kształt miast w takim samym stopniu jak klimat i lokalna tradycja. Coraz widoczniejsi są jednak architekci, którzy w swoich pracach odnoszą się do 'ducha miejsca'. Nowy romantyzm zrodzony z postmodernistycznego szacunku dla tradycji jest swego rodzaju buntem przeciwko globalizacji. Istnieje jednak ryzyko, że przerodzi się w narzędzie politycznego populizmu i bezideowości.

W drugim numerze kwartalnika RZUT chcemy udać się w podróż do odległych krajów i prześledzić konflikty pomiędzy zuniwersalizowaną wizją współczesnej architektury a lokalnymi wzorcami, które dzięki ciągłości tradycji i kopiowaniu sprawdzonych modeli pozwalały stworzyć spójne stylistycznie miasta. Jednolitość aglomeracji zestawimy z postmodernistycznym mieszaniem wątków i pogonią za oryginalnością chronioną przez prawa autorskie. W tym kontekście postawimy także pytania o tożsamość współczesnej architektury w Polsce oraz sieci wpływów i inspiracji, które kształtują jej formę, zbadamy współczesny regionalizm i regionalizm przyszłości, globalizację architektonicznych trendów i kolonializm, wpływ metod pracy i nowych technologii na lokalność miast.



RZUT +1: PRODUKCJA


Czy dzisiejsi projektanci nie powinni nauczyć się lepiej władać inteligencją, zamiast organizować publiczne parady jej służalczości wobec bardziej prozaicznych sił?

Sanford Kwinter

Produkcja architektury jest dzisiaj bardzo mocno ugruntowana teoretycznie, ale wydaje się nie odzwierciedlać całej złożoności współczesnej kultury, społeczeństwa i technologii. Pragmatyzm twórców nowej generacji, wyrażony celebrowaniem rynkowej rzeczywistości z założenia odrzuca głębię idei, które katalizowały rozwój myśli architektonicznej w przeszłości.

Wyczerpywanie się postmodernistycznej narracji i zanegowanie wszystkich istniejących dogmatów spowodowało rozkwit różnorodności, którego nie da się już podsumować za pomocą jednej, spójnej teorii. Odrzucenie manifestu oznacza apoteozę fizyczności, ale w neoliberalnej rzeczywistości związane jest także z absolutną władzą obrazów, za pomocą których architektura i miasto stają się towarami.

A może jest zupełnie inaczej? Być może architektura od zawsze była rzemiosłem, które nie potrzebuje teoretycznego zaplecza, a produkowanie 'neutralnego tła' dla aktywności człowieka to dla niej cel wystarczająco ambitny.

Pierwszy numer kwartalnika architektonicznego RZUT będzie próbą przeanalizowania procesów produkowania architektury i marzeń o niej, a także ich przyszłości, która coraz silniej związana jest z technologią.


KWARTALNIK RZUT
www.kwartalnikrzut.pl
redakcja@kwartalnikrzut.pl

2013-2017 © treść: RZUT / grafika + www: Przemysław Sobiecki