WSPOMOŻ NASZĄ DZIAŁALNOŚĆ
WSPOMOŻ NASZĄ DZIAŁALNOŚĆ
 tematy numerów 

RZUT +12: ŚMIERĆ

Architektura nekropolii w większym stopniu odzwierciedla stosunek danej kultury do problematyki śmierci, niż opowiada o jej zmarłych. Wesoły Cmentarz w Rumunii, grobowe jaskinie i drzewa w Indonezji, czy tybetańskie szczyty, gdzie wystawia się zmarłych na pożarcie sępom, to miejsca, w których wzajemne przenikanie się historii, religii i tradycji tworzy specyficzne i często niezrozumiałe dla obcych formuły upamiętniania. Historia architektury pełna jest przykładów monumentalnych budowli, których jedyną funkcją było oddanie hołdu zmarłym. To właśnie dla nich tworzone były najbardziej pracochłonne i zdumiewające konstrukcje. Współczesna myśl architektoniczna skupiła się na kształtowaniu środowiska dla życia, wypierając z pola krytycznej refleksji strefę śmierci. Dzisiejsze cmentarze zapełniają przypadkowe, przekrzykujące się wzajemnie formy. Na pomnikach pojawiają się granitowe laptopy i symbole ulubionych drużyn piłkarskich. Dla kogo przeznaczone są te opowieści? Przestrzenie poświęcone zmarłym są przestrzeniami wypartymi, nieprzemyślanymi, niezaprojektowanymi. Tak jakby nie wypadało wtrącać się w intymną relację z zaświatami.

Budowanie form służących upamiętnieniu zmarłych w przestrzeni miejskiej często staje się pretekstem do tworzenia określonej narracji historycznej i kreowania tożsamości danej wspólnoty. Potyczki o godne miejsce i odpowiedni charakter pomników coraz częściej stają się ważnym tematem w polskiej debacie publicznej. W jaki sposób mogą one wpłynąć na funkcjonowanie miasta?

W kontekście śmierci warto przyjrzeć się także żyjącym. Jak wiele zależy od otoczenia, w którym ludziom przychodzi żegnać się ze światem? Czy istnieją budynki wystarczająco odpowiednie, by udźwignąć ciężar odpowiedzialności za ostatnie chwile życia człowieka? Być może mogłyby chociaż nie przeszkadzać w godnym rozstawaniu się z nim.

W dwunastym numerze RZUTu chcemy zastanowić się nad architekturą dedykowaną śmierci, założeniami urbanistycznymi i formą obiektów cmentarnych, rolą nekropolii w strukturze miasta i różnymi sposobami upamiętnienia zmarłych. Chcemy również przyjrzeć się temu, co tuż przed – czy istnieje dobre miejsce na śmierć? Czy można zaprojektować przestrzeń, w której chce się umierać?

Na propozycje tekstów czekamy do 25 września. Więcej informacji w zakładce DLA AUTORÓW






RZUT +11: GRANICA

Nie każdy budynek to architektura, architektura zaś niekoniecznie musi oznaczać rzeczywisty budynek.

R. Fein

Istnieje niezliczona liczba definicji architektury, a mimo to każda z nich wydaje się niepełna. Świadomość, że mogą nią być nie tylko wybudowane obiekty, ale także badania teoretyczne, eksperymenty i działania na styku różnych dyscyplin wydaje się dziś powszechną. Ciągle istnieje jednak opozycja między praktykami, a twórcami szukającymi nowych sposobów wpływania na jakość otaczającej nas przestrzeni. Postępująca kultura ekspercka, wymagająca precyzyjnej wiedzy na temat danej dziedziny, podaje w wątpliwość możliwość poprawnego realizowania przez architektów tak interdyscyplinarnej dziedziny jaką jest architektura, a poszukujące dla siebie nowej formuły, po wprowadzeniu systemu bolońskiego, polskie uczelnie architektonicznie zaczynają stosować twardy podział na kształcenie praktyków i teoretyków.

Pytanie o granice w architekturze powinno dotykać nie tylko pojemności dyscypliny i pola jej zainteresowań. To także zagadnienie etyczne dotyczące autonomiczności projektanta w relacjach z inwestorem, przedstawicielami władz i użytkownikami. Architektura ma potencjał tworzenia relacji międzyludzkich i spajania miasta. Jednak bardzo często staje się źródłem podziałów społecznych, uwidaczniając granice konfliktów i wpływów.

W kolejnym numerze RZUT-u chcielibyśmy zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście oddzielenie teorii od praktyki jest możliwe i czy, jak chcieliby tego tradycjonaliści, tylko wznoszący rzeczywiste budynki są architektami w pełni. Chcemy zbadać teorie i projekty wykraczające poza granice tradycyjnie rozumianej architektury, jej funkcji, formy i roli w społeczeństwie. Będziemy prezentować dobre przykłady wieloaspektowego projektowania, a także wskazywać na błędy i niedociągnięcia zarówno w obiektach istniejących jak i czysto spekulatywnych. Jesteśmy także otwarci na wszystkie inne interpretacje pojęcia granicy w odniesieniu do architektury i przestrzeni miejskiej!

Do 21 kwietnia czekamy na propozycje tekstów w formie krótkich abstraktów. Interesuje nas spojrzenie zarówno architektoniczne, urbanistyczne, historyczne jak i antropologiczne, socjologiczne czy ekonomiczne dlatego do współpracy zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematem.
autor zdjęcia: Laurent Kronental





RZUT +10: NOWOCZESNOŚĆ

Nie uważam, że nowocześni zgrzeszyli przez brak umiaru. Wprost przeciwnie: zgrzeszyli przez to, że ich wizja była jeszcze zbyt skromna.

Bruno Latour

Nowoczesność przeszła już do historii. A może nawet nigdy jej nie było? Mnogość definicji komplikuje nasze rozumienie tego prostego pojęcia. Coraz trudniej jest używać go w odniesieniu do współczesności, ponieważ nie do końca wiadomo co właściwie miałoby ono oznaczać: chęć dogonienia mitycznego „Zachodu”, sentymentalny powrót do idei przedwojennego lub powojennego modernizmu, a może fascynację technologią i naukami ścisłymi i marzenie o oderwaniu natury od kultury?

„Chcemy być nowocześni” – taki tytuł nosiła wystawa polskiego wzornictwa z lat 1955-1968 zorganizowana w 2011 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie. Czy dzisiejsi projektanci podpisaliby się pod taką deklaracją? Od kilku lat największą popularnością w świecie architektury cieszą się twórcy, którzy jej wartość łączą z podkreślaniem wagi pojęć takich jak piękno, proporcje czy atmosfera, często odrzucający emancypacyjne ideały, które kształtowały ruch nowoczesny w pierwszej połowie XX wieku. Budynki kojarzące się z estetyką klasycyzmu, art deco a nawet socrealizmu, powstają teraz na „deskach kreślarskich” uznanych pracowni nie tylko w Polsce, ale też w krajach takich jak Szwajcaria, które do tej pory kojarzone były raczej z radykalnymi projektami modernizacyjnymi. Skąd wzięło się to zjawisko i dokąd nas ono zaprowadzi? Jak na rozumienie nowoczesności wpłynęło kilkadziesiąt lat ewolucji postmodernizmu?

Być może, jak chcieliby niektórzy historycy, ruch nowoczesny był tylko chwilową anomalią – rewolucją społeczno-kulturową, która po krótkim okresie triumfu upadła po to, żeby społeczeństwo mogło spokojnie powrócić do ideałów, które definiowały je do końca XIX. wieku. Także ciągle obowiązująca doktryna Nowej Urbanistyki wydaje się kompletnie ignorować teoretyczne podstawy modernizmu, tworząc hybrydę historycznego miasta i wolnorynkowej ekonomii. Czy współczesne miasta powinny być nowoczesne? I na czym ta „nowoczesność” mogłaby polegać?

Dziesiąty numer Kwartalnika Architektonicznego RZUT chcielibyśmy poświęcić definiowaniu nowoczesności. Naszym celem nie jest analiza modernizmu w kontekście historycznym czy opisywanie architektury dużej części XX. wieku – chcemy raczej odnieść się do nowoczesności jako idei i pojęcia, które wpływa na nasze rozumienie współczesności i przyszłości. Tak przyjęte założenie nie wyklucza tematów związanych z badaniami nad modernizmem i jego różnorodnymi, lokalnymi obliczami, ale przesuwa punkt ciężkości w stronę zjawisk, z którymi mamy do czynienia obecnie.

Do współpracy i nadsyłania tekstów zapraszamy nie tylko architektów i urbanistów, ale także socjologów, filozofów, historyków sztuki, kulturoznawców i wszystkich zainteresowanych tematyką miejską.

autor zdjęcia: Laurent Kronental



RZUT +9: WŁADZA

Ukryte poczucie potęgi bywa nieskończenie rozkoszniejsze niż jawna władza.

Fiodor Dostojewski

Architektura i urbanistyka nierozerwalnie łączą się z władzą. Wielkie założenia przestrzenne i okazałe budynki często służą tworzeniu wizerunku ich pomysłodawców. Romanse architektów z systemami totalitarnymi utwierdzają teoretyków w jednym – sztuka budowania nie jest sztuką niezależną. Zrealizowany projekt nie jest zazwyczaj efektem czystej ekspresji wizji i sposobu myślenia projektanta – stanowi raczej kompromis pomiędzy jego wyobrażeniami i marzeniami zamawiającego, a czasem jest po prostu realizacją wizji tego drugiego. Powód tej zależności jest stosunkowo prosty - budowanie nie może obyć się bez pieniędzy i inwestora – nieważne, czy jest nim totalitarny władca, oligarcha czy deweloper. Czy owo uzależnienie może być usprawiedliwieniem moralnych i artystycznych wyborów architekta? Jaka jest jego władza? Czy współczesna demokracja ciągle ogranicza twórczość? A może obecność inwestora tak naprawdę służy rozwojowi miast?

Przekształcenie modernistycznej zabudowy na przedmieściach Paryża, stworzonej z myślą o nowym egalitarnym społeczeństwie w obóz przejściowy Drancy, przez który przeszło 70 tysięcy Żydów, później w większości zamordowanych w obozach zagłady w Polsce, rodzi pytanie, czy słuszne jest kojarzenie stylów architektonicznych z systemami władzy. Potoczne skojarzenia masywności z totalitaryzmem i dużych przeszkleń z demokracją często bywa złudne. W końcu Mussolini uczynił swoją wizytówką architekturę modernistyczną. Jeśli jednak budownictwo miałoby być odzwierciedleniem charakteru rządów, to jak przedstawić władzę społeczeństwa? Obiekty państwowe zazwyczaj mają podkreślać ich publiczny charakter. Trudno jest jednak stwierdzić, czy ciągle istnieje coś takiego jak spójna formuła projektowania sejmów, sądów, ratuszy, komisariatów, ambasad lub więzień.

Władza krystalizuje się w architekturze, ponieważ budynki wyznaczają fizyczne granice dostępności, prywatności i bezpieczeństwa. Ściany, mury i ogrodzenia umożliwiają dysponowanie określonym terytorium i kontrolowanie znajdujących się na nim ludzi. Nowe osiedla i wolnostojące obiekty często stają się przecież narzędziem kolonizacji i narzucania innym własnego systemu wartości. Nie bez powodu wielu krytyków uważa, że architektura zawsze jest opresyjna, a podstawowym zadaniem twórcy jest to negatywne działanie zminimalizować.



RZUT +8: DOM

Dom to nie tylko mieszkanie czy budynek ale cała otaczająca go przestrzeń, w której przeżywa się najważniejsze epizody swojego życia.

Marc Fried

Dom to jedno z najważniejszych miejsc dla człowieka. To przestrzeń, w której pozwalamy sobie na więcej niż gdzie indziej, czujemy się najswobodniej. Powstaje ona nie tylko przez funkcjonalne rozmieszczenie sprzętów i dekoracji zgodnie z obowiązującą modą, ale przede wszystkim dzięki naszej obecności, która nadaje jej indywidualny charakter.

Większość ludzi w Polsce żyje w zamkniętych osiedlach i PRL-owskich blokowiskach, z których ucieczka jeśli nie prowadzi do tych pierwszych, wiedzie na przedmieścia, gdzie w szeregach katalogowych „domków z ogródkiem” można realizować zniekształconą wizję idealnego domu. To właśnie błędy i zaniechania w planowaniu zabudowy mieszkaniowej odczuwamy dziś najdotkliwiej.

Czy rozwiązanie naszych problemów mieszkaniowych wymaga rewolucji na miarę idei Existenzminimum, czy może problemy te nie są wcale aż tak dotkliwe? W ósmym numerze RZUTu chcielibyśmy zastanowić się nad przyszłością i teraźniejszością zamieszkiwania. Interesować nas będzie zarówno przestrzeń intymna jak i relacja mieszkania i jego najbliższego otoczenia. Będziemy poszukiwać odpowiedzi na pytania o to jak powinien wyglądać dom dostosowany to tempa obecnego życia i czy idea tworzenia „własnego gniazda” jest nadal atrakcyjna i sensowna. Poszukując alternatywnych rozwiązań dla przyszłości chcemy także sięgać do przykładów z okresów minionych, zarówno tych utopijnych jak i zrealizowanych, pamiętając o trudnej relacji między mieszkańcem, a architektem projektującym przestrzeń codziennego życia dla często obcych sobie osób.


RZUT +7: PIĘKNO


Piękno rzeczy istnieje jedynie w umyśle tego, kto je ogląda.

David Hume

Piękno, jako jedna z najbardziej podstawowych kategorii estetycznych, od dawna jest obiektem analiz i twórczych poszukiwań. Dla wielu ludzi jest ono podstawowym kryterium oceny sztuki i architektury. Pozostaje jednak kwestią niesłychanie subiektywną, trudną do zdefiniowania i poddania jakiejkolwiek krytyce.

Siódmy numer Kwartalnika RZUT poświęcony będzie właśnie pięknu.

Czy witruwiańska triada trwałości, użyteczności i piękna jest ciągle aktualna? Problemy natury estetycznej są we współczesnej architekturze tematem wstydliwym i pomijanym przez większość badaczy i teoretyków skupionych na programie, funkcjonalności i kwestiach społecznych. Mówienie o pięknie stało się nieprofesjonalne.

Większości budynków, które oglądamy nie można jednak nazwać ładnymi. Miejską tkankę wypełnia architektura tania, możliwie szybka i łatwa w konstrukcji. Obok niej powstaje coraz więcej „buntowniczych”, a nawet celowo brzydkich obiektów, które nie akceptując estetycznego status quo, odwołują się do alternatywnych wzorców. Rośnie też liczba oddolnych inicjatyw, które skupiają się na rozwiązywaniu istniejących problemów, pomijając kwestię estetyki. Czy piękno i brzydota są zatem wartościami, o których ciągle warto dyskutować?



RZUT +6: BŁĘDY


Człowiek może myśleć tak głęboko jak chce, ale w istocie zawsze będzie w błędzie.

Friedrich Nietzsche

Błędy są nieodłącznym elementem procesu powstawania architektury. Problem z ich czytelnym zdefiniowaniem sprawia, że często nieuświadomione pozostają w „strefie cienia” i powtarzane są bezwiednie przez kolejne pokolenia. W szóstym numerze Kwartalnika Architektonicznego RZUT chcemy przyjrzeć się błędom przeszłości i współczesności i z różnych punktów widzenia zaatakować status quo projektantów, polityków, urzędników i wszystkich stron zaangażowanych w tworzenie miast, proponując alternatywne rozwiązania dotyczące przyszłości. Czym jest błąd we współczesnej architekturze i jak wpływa on na obraz przestrzeni w której żyjemy? Jak reprodukowane są błędy? Kto popełnia je najczęściej, a kto je akceptuje?

Konstruktywnej krytyce wybranych założeń, procesów, twórców, trendów i stylów towarzyszyć będzie spojrzenie na błędy jako pozytywne zjawisko, które przynosić może nieoczekiwanie dobre skutki. Pytanie o jego akceptowalność pozostaje jednak otwarte, ponieważ efekty błędów popełnianych przez twórców architektury zazwyczaj odczuwane są przez kogoś zupełnie innego.



RZUT +5: PERFORMATYWNOŚĆ


W piątym numerze RZUT-u chcielibyśmy połączyć refleksję architektoniczną z badaniami performatywnymi, które w ostatnich dekadach zawojowały światową humanistykę. W jaki sposób kategoria performansu, wywodząca się z badań teatru, może przysłużyć się praktyce projektowej, jak i teorii architektury?

Chcemy przyjrzeć się zarówno realizacjom, które przy pomocy nowych technologii próbują dostosowywać się do otoczenia i reagować na bodźce, projektom z pogranicza architektury, teatru i sztuki, jak również próbom włączania przyszłych użytkowników do procesu projektowego. W jakim stopniu przez środki architektoniczne można kształtować zachowania ludzkie, a na jakie sposoby mieszkańcy czy użytkownicy przekształcają projektowane przestrzenie? Jaką moc ma słowo i wola architekta i co dzieje się z budynkami w czasie ich "życia"?



RZUT +4: EKONOMIA


W połowie dwudziestego wieku duże miasta znajdowały się na skraju upadku spowodowanego przez spadek liczby ludności, aktywności ekonomicznej i utratę znaczenia w kontekście narodowej ekonomii i produkcji. W dwudziestym pierwszym wieku miasta na nowo stają się źródłem strategicznych projektów i dynamiki rozwoju.

Saskia Sassen

System ekonomiczny jest jednym z najważniejszych czynników kształtujących przestrzeń współczesnych miast. W kolejnym numerze kwartalnika RZUT chcemy przyjrzeć się niejednoznacznej relacji architektury i pieniądza, zarówno w skali budynku jak i struktur urbanistycznych na poziomie lokalnym i globalnym.

Architekci, urbaniści, politycy, deweloperzy i międzynarodowe korporacje to aktorzy tworzący obraz rozwarstwiającego się strukturalnie i przestrzennie miasta. Za kilkanaście lat prawie 30% mieszkańców terenów zurbanizowanych będzie mieszkało w slumsach wypchniętych poza śródmieścia, a różnica pomiędzy dzielnicami biznesu i biedy wciąż będzie się powiększała. Średniozamożni i biedni mieszkańcy metropolii już dzisiaj nie są w stanie kupić lub wynająć mieszkania w granicach administracyjnych miast, a władza wydaje się całkowicie odwracać od idei mieszkań socjalnych i komunalnych propagując w zamian sprzyjające suburbanizacji programy typu „mieszkanie dla młodych”, które w większym stopniu wspierają deweloperów niż młodych. Przestrzeń miejska w gospodarce wolnorynkowej stała się zwyczajnym towarem.

„Dzisiejszy architekt jest z charakteru i wychowania człowiekiem rozrzutnym”, pisał sto lat temu Adolf Loos krytykując ornament jako metodę na wyrzucanie pieniędzy w błoto. Współcześni projektanci nauczyli się jednak wydawać olbrzymie sumy pieniędzy w inny sposób - drogie materiały sprowadzane z drugiego końca świata, wielkie przeszklenia i projektowane na zamówienie indywidualne elementy wyposażenia są nową metodą na lokowanie w architekturze nadmiernej ilości kapitału. Nowy kampus firmy Apple kosztować ma w końcu ponad 5 miliardów dolarów. Czy w niskobudżetowej i zwykłej architekturze nie da się odnaleźć ponadprzeciętnych wartości?


RZUT +3: EKSPERYMENT


Jeśli posługując się obserwacjami i uczestnictwem, nie będziemy w stanie objąć naszymi badaniami przestrzeni na zewnątrz laboratorium, grozi nam ryzyko ponownego popadnięcia w hermetyczną wizję nauki.

Bruno Latour

W jakim stopniu projektant może eksperymentować na użytkownikach przestrzeni, które tworzy? Czy architektura może stać się laboratorium rzeczywistości, miejscem testowania społecznych i politycznych koncepcji?

Eksperyment jest wydarzeniem i narzędziem tradycyjnie kojarzonym z naukami ścisłymi, ale binarny podział na humanistykę i obiektywną naukę bardzo łatwo jest zakwestionować. W dobie modeli agentowych rezultat badań stał się coraz bardziej przewidywalny, ale nadal wynika z subiektywnych założeń przyjętych przez inicjatora. Postęp w architekturze, lokującej się na pograniczu inżynierii, sztuki i nauk społecznych, w dużej mierze dokonał się dzięki ryzykownym ideom, które w różnym stopniu i z różnymi wynikami wypróbowywane były na ludziach.

W kolejnym numerze kwartalnika RZUT chcemy przyjrzeć się zarówno pomyślnym, jak i skrajnie nieudanym eksperymentom na polu architektury. Pragniemy prześledzić rolę błędów, ambicji i szaleństwa w powstawaniu utopii i dystopii, których znaczenie dla rozwoju dyscypliny jest bardzo często podważane. Skupimy się nie tylko na obiektach zrealizowanych, ale także na budynkach niezbudowanych i nie do zbudowania, architekturze papierowej i cyfrowej oraz na ruchach i twórcach awangardowych, którzy odwrócili się od rynku w stronę poszukiwań alternatywnych rozwiązań i środków komunikacji z użytkownikiem. Przebadamy historię, współczesność i przyszłość eksperymentu na wybranych przykładach, żeby wyciągnąć wnioski dotyczące możliwości jego stosowania w architekturze i dziedzinach pokrewnych.



RZUT +2: REGIONALIZM


Architektura mająca niegdyś swój specyficzny i lokalny charakter stała się wymienna i globalna. Tożsamość narodowa ustąpiła pozornej nowoczesności.

Rem Koolhaas

Czym jest dzisiaj tożsamość miejsca? Globalny zasięg modernizmu zmienił krajobraz miast i wsi, zastępując lokalne tradycje budowlane opakowaniami dla zunifikowanego użytkownika. Jednak nawet styl międzynarodowy jest w pewnym sensie regionalizmem – ideą powstałą w określonym kontekście geograficznym i kulturowym.

Współczesny regionalizm konkuruje z technologią - wyszukiwarki google’a ujednolicają obraz architektury tworząc kulturowe memy kopiowane przez architektów bez względu na uwarunkowania. Nowe platformy współpracy i mobilność twórców wpływają na kształt miast w takim samym stopniu jak klimat i lokalna tradycja. Coraz widoczniejsi są jednak architekci, którzy w swoich pracach odnoszą się do 'ducha miejsca'. Nowy romantyzm zrodzony z postmodernistycznego szacunku dla tradycji jest swego rodzaju buntem przeciwko globalizacji. Istnieje jednak ryzyko, że przerodzi się w narzędzie politycznego populizmu i bezideowości.

W drugim numerze kwartalnika RZUT chcemy udać się w podróż do odległych krajów i prześledzić konflikty pomiędzy zuniwersalizowaną wizją współczesnej architektury a lokalnymi wzorcami, które dzięki ciągłości tradycji i kopiowaniu sprawdzonych modeli pozwalały stworzyć spójne stylistycznie miasta. Jednolitość aglomeracji zestawimy z postmodernistycznym mieszaniem wątków i pogonią za oryginalnością chronioną przez prawa autorskie. W tym kontekście postawimy także pytania o tożsamość współczesnej architektury w Polsce oraz sieci wpływów i inspiracji, które kształtują jej formę, zbadamy współczesny regionalizm i regionalizm przyszłości, globalizację architektonicznych trendów i kolonializm, wpływ metod pracy i nowych technologii na lokalność miast.



RZUT +1: PRODUKCJA


Czy dzisiejsi projektanci nie powinni nauczyć się lepiej władać inteligencją, zamiast organizować publiczne parady jej służalczości wobec bardziej prozaicznych sił?

Sanford Kwinter

Produkcja architektury jest dzisiaj bardzo mocno ugruntowana teoretycznie, ale wydaje się nie odzwierciedlać całej złożoności współczesnej kultury, społeczeństwa i technologii. Pragmatyzm twórców nowej generacji, wyrażony celebrowaniem rynkowej rzeczywistości z założenia odrzuca głębię idei, które katalizowały rozwój myśli architektonicznej w przeszłości.

Wyczerpywanie się postmodernistycznej narracji i zanegowanie wszystkich istniejących dogmatów spowodowało rozkwit różnorodności, którego nie da się już podsumować za pomocą jednej, spójnej teorii. Odrzucenie manifestu oznacza apoteozę fizyczności, ale w neoliberalnej rzeczywistości związane jest także z absolutną władzą obrazów, za pomocą których architektura i miasto stają się towarami.

A może jest zupełnie inaczej? Być może architektura od zawsze była rzemiosłem, które nie potrzebuje teoretycznego zaplecza, a produkowanie 'neutralnego tła' dla aktywności człowieka to dla niej cel wystarczająco ambitny.

Pierwszy numer kwartalnika architektonicznego RZUT będzie próbą przeanalizowania procesów produkowania architektury i marzeń o niej, a także ich przyszłości, która coraz silniej związana jest z technologią.


KWARTALNIK RZUT
www.kwartalnikrzut.pl
redakcja@kwartalnikrzut.pl

2013-2016 © treść: RZUT / grafika + www: Przemysław Sobiecki